|
Derby !! To jedno słowo potrafiło zawsze rozpalić do czerwoności kibiców w Wałbrzychu...
Pamiętne mecze ( kibicowsko )
| GÓRNIK WAŁBRZYCH - ZAGŁĘBIE WAŁBRZYCH 1 V 1980 | 
|
Początek rundy wiosennej 1980 zdecydowanie należał do naszego Zagłębia. Thorez "eksterminował" wręcz rywali (oczywiście pod względem piłkarskim :-) ). Obojętnie dom czy wyjazd komplet punktów dla Zagłębia. Straty z jesieni zostały szybko odrobione i pod koniec kwietnia, na 9 kolejek przed końcem rozgrywek "zielono-czarni" zajęli pozycję lidera. Upragniona ekstraklasa była blisko jak nigdy dotąd... Los tak chciał, że na dzień 1-go maja, wówczas święta państwowego, wyznaczono wielkie derby Wałbrzycha Górnik - Zagłębie. Wybieramy się na Nowe Miasto ! Z tego okresu byliśmy znani ze znakomitej organizacji. Na poprzedzającym derby meczu starszyzna dogadała co, gdzie i jak. Na centralne miejsce zbiórki ekip dzielnicowych wyznaczono plac Grunwaldzki, przed ówczesnym Tip-Topem (obecnie ZUS). Nie znano wówczas obecnych pojęć "ultras", racowiska czy kartoniady. Starannie jednak podzielono kwestie flag, transparentów, itd. Szykowała się oprawa, jakiej jeszcze Wałbrzych nie widział, w końcu po kilku latach Zagłębie, po trupie m.in. Górnika wraca w szeregi ekstraklasy... Niestety, nawet pogoda sprzysięgła się przeciwko GKS-owi... W ciągu jednej nocy, ciepłe kwietniowe dni zostały zastąpił nagły powrót zimy. Kilkudziesięciocentymetrowe opady śniegu zakłóciły - ku naszej radości - pochód pierwszomajowy komuchów. Niestety, przez cały dzień nadal padał śnieg. Komunikacja miejska została całkowicie sparaliżowana. Nic to, udajemy się na miejsce zbiórki. Tu zaskoczenie :-( . Jest tylko Śródmieście, jednostki z Białego Kamienia, Piaskowej i Starego Zdroju. Do meczu półtorej godziny, większość obecnych postanawia pieszo udać się na stadion Górnika. Kilku (m.in. autor) zostaje, by dowiedzieć się co z resztą. A na mieście totalny chaos, autobusy kursują 1 na 10, ogromne korki itd. Z czasem dobijają spóźnione, dzielnicowe ekipy i na wieść, że główny "pochód" już ruszył - samodzielnie udają się na Nowe Miasto. Na koniec - czekaliśmy jeszcze na Boguszów-Gorce - idziemy i my. K..., przez półtorej godziny nie dojechał ani jeden PeKaeS od strony Gorc, odcięło ich od świata... Ale oto - widzimy kilkunastu kolegów z tej ekipy. Szli pieszo, brnąc w śniegu, 10 kilometrów... Poświęcenie godne szacunku ! Większość tej załogi czekała na autobusy, które nie dojechały. Jako ostatni skład, ruszamy i my na stadion Górnika. Docieramy tam na 15 minut przed nominalnym czasem rozpoczęcia meczu. Szybko wchodzimy na nowomiejski stadion i... przed nami widok, który zapadł mi w pamięci na zawsze. Pustawe sektory biało-niebieskich, a z drugiej strony... nabite sektory od strony basenu, nabite przez Thoreziaków. Falują dziesiątki zielono-czarnych flag. Widok tak piękny, że aż usiadłem z wrażenia.Czegoś takiego jeszcze w swym nastoletnim życiu nie widziałem. Sam nasz młyn liczy około dwóch tysięcy ludzi ! A przecież wielu nie dojechało... Po chwili zielono-czarny tygiel milknie. Na murawę wychodzą nasi piłkarze. I nagle potężny śpiew "Giekaesie ukochany ..." odbija się echem po okolicy. Uch, ciarki przechodzą. Sektor kibiców Górnika wyludnia się całkowicie... ( wtedy jeszcze niektórzy z nich nosili flagi... zielono-czarne, ściągnięte z pierwszomajowych dekoracji, no bo... też górnicze :-) ). Czekamy z niepewnością na rozpoczęcie meczu. Na murawie leży gruba warstwa śniegu. Głośno "dopingujemy" organizatorów do uprzątnięcia boiska. I na murawę wjeżdżają trzy ciężkie "Jelcze" z pługami. Usuwają śnieg, całkowicie przy tum demolując murawę. Łapiemy się za głowy. K... z derbów nici. Nie ma szans na mecz. Z jednej strony rozgoryczeni, ale z drugiej pokrzepieni swoją siłą i liczbą wracamy na Plac Grunwaldzki. Górnika w tym dniu po prostu nie ma w Wałbrzychu... Już nigdy więcej nie widziałem nas w tak wielkiej liczbie. Te odwołane, pierwszomajowe derby to było chyba nasze apogeum. Potem nastąpił bolesny powrót do piłkarskiej rzeczywistości Tak, jak zawsze w piłkarskiej maszynie p.n. "Zagłębie" coś się zaczęło psuć. Straty punktów ze słabszymi przeciwnikami i z awansu cieszyli się inni. A przełożone derby, już o "pietruszkę" odbyły się na koniec rundy. Ale to już było po naszym apogeum... Timberwolf |